O autorze

Drogi Czytelniku:

Właścicielem treści publikowanych na niniejszej stronie jest:

Jarosław Czapliński

Kopiowanie ich oraz rozpowszechnianie bez zgody autora jest zabronione.

Projektantką graficzną okładek moich książek jest:

Karolina Koszara

do kontaktu zapraszam pod adresem e-mail: czaplinski@tlen.pl

Kilka słów o sobie:

Właśnie, co powinno się tutaj znaleźć, jakie informacje, które miałyby być istotne dla mnie, jako autora, a jednocześnie interesujące dla Was, potencjalnych Czytelników, powinienem tutaj zamieścić? Wiek? Waga? Moje zainteresowania? Preferencje seksualne? Zapatrywania polityczne? Nieistotne! W końcu wszystko, cały ja i tak zawarty jestem w swojej twórczości. Powtarzanie więc tego samego raz jeszcze, tylko w inny sposób, jedynie na potrzeby tego miejsca, uważam za zbyteczne.

Prawdopodobnie jakąś część osób takie informacje mogłyby nawet zainteresować, zapewne na tej samej zasadzie, jak kolorowa prasa znajduje swoich odbiorców. Tyle tylko, że pytanie brzmi: Po co i czemu takie informacje miałyby służyć? Na co to komu? No i, co nie mniej istotne, czy autor w takiej sytuacji, czyli ja, byłby w jakiejś, choćby najmniejszej mierze, usatysfakcjonowany? Odpowiadam zatem: byłbym więcej niż niezadowolony, byłbym potwornie rozczarowany! Podobnie zresztą jak potencjalni Czytelnicy mojej twórczości, którzy – jestem tego pewien – niestety, doświadczyliby ogromnego zawodu. Dlatego, żeby uniknąć obopólnego rozczarowania, postanowiłem zamieścić w tym miejscu kilka informacji dotyczących, co prawda, mojej osoby, jednak należących do innego rodzaju danych.

Otóż moje pierwsze literackie kroki, to lata świetlne od tego momentu, w jakim się właśnie wszyscy znajdujemy. Miało to bowiem miejsce – aż trudno mi uwierzyć, gdy o tym myślę – trzydzieści lat temu! Szmat czasu, szczególnie w kontekście pojedynczego życia człowieka. Chociaż, z drugiej strony, pamięć ludzka w tym względzie płata potężnego figla, ponieważ, gdy myśli się o roli czasu w naszym życiu, to nierzadko odnosi się wrażenie, że odległe w czasie wydarzenia, w naszej pamięci znajdują się znacznie bliżej dnia teraźniejszego, niż miało to miejsce w rzeczywistości. Jakkolwiek jednak jest ograniczę się jedynie do przedstawienia w tym miejscu tego, co uważam za bardziej istotne, niż informacje czysto brukowe.

Nie wiem, czy moje literackie początki należały do bardzo nieudanych, gdyż w zasadzie od początku, mimo braku z mojej strony silnego parcia na szersze zaistnienie, moje fraszki i krótkie wiersze znalazły uznanie od chwili, gdy zacząłem je tworzyć. Najpierw u redaktora naczelnego lokalnej gazety, gdzie były co tydzień drukowane w weekendowym wydaniu; wkrótce potem przyszło wyróżnienie w lokalnym konkursie dramaturgicznym, a następnie zamieszczenie dwóch opowiadań w ogólnopolskim czasopiśmie Detektyw; na koniec zaś miała miejsce realizacja słuchowiska radiowego według mojego scenariusza w II Programie Polskiego Radia. I mimo, że do tego momentu miałem napisane dwie mikropowieści, kilka sztuk teatralnych, kilkadziesiąt opowiadań a ja sam osobiście stałem się o wiele bardziej świadomym swojej twórczości pisarzem, można powiedzieć, że od tego momentu rozwój medialny mojej twórczości utknął w miejscu. Na długie lata, które w zasadzie trwają do dzisiaj.

Nie powiem, zdarzały się jeszcze później małe sukcesiki, okazyjnie: a to kolejne fraszki zamieszczane w lokalnej prasie; a to odczytanie na antenie lokalnego radia mojego opowiadania. Ale to wszystko nie było nawet wiosenną jaskółką, więc o żadnej wiośnie, przynajmniej w przypadku mojej twórczości mowy być nie może.

Na szczęście w międzyczasie powstało coś tak genialnego, jak Internet, z którego możliwości postanowiłem w pewnym momencie skorzystać. Jako że dzisiejsze wydawnictwa nie inwestują w nieznanych autorów, a ja z kolei nie chciałem skazywać siebie i swojej twórczości na totalne zapomnienie, zdecydowałem się uruchomić stronę, na której znajdzie się to, czemu poświeciłem porządny kawałek swojego życia. Nie wiem, czy słusznie czy nie, wiem za to jedno: bez względu na to, do ilu ludzi dotrę ze swoją twórczością, bez względu na ilość jej odbiorców, byłbym tęgim frajerem, gdybym z tej szansy nie skorzystał! Internet bowiem, czego by złego o nim nie powiedzieć, to przede wszystkim ogromna szansa na osiągnięcie pewnego rodzaju nieśmiertelności. To szansa na uporanie się z własnym niebytem!

Stąd właśnie niniejsza strona. Oczywiście nie mam zielonego pojęcia, czy ona zainteresuje kogokolwiek. Mogę mieć jedynie nadzieję, że tak się stanie i że chociaż w jakiejś jej części, co niektórzy odnajdą swój mały kawałek własnego życia, własnych przeżyć i emocji. Jeżeli tak się stanie, to już będzie mój duży sukces.